• naur@tech.pr0n.pl
    link
    fedilink
    Polski
    arrow-up
    0
    ·
    edit-2
    4 days ago

    Dość zabawna ta analogia do rolnictwa. Wydaje mi się, że ludzie produkujący obecnie żywność na własne potrzeby to tylko jakaś garstka hobbystów.
    Nie nastąpi żadna demokratyzacja inteligencji (Sam chciałby realokacji kapitału), tak jak nie nastąpiła demokratyzacja rolnictwa.
    Wręcz przeciwnie. Działalność rolnicza jest coraz bardziej scentralizowana w ramach wielkich firm, a ludzie z regionów wiejskich w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat masowo przenosili się do miast. Takie osoby często zajmowały się właśnie pracą umysłową, która ostatnio błyskawicznie traci na wartości.

    Oczywiście niektórzy powiedzą, że większość prac biurowych to była “gówniana robota”, ale ciekaw jestem jaka jest obecnie alternatywa dla ludzi wypartych z rynku przez AI? Bo moim zdaniem w wielu przypadkach będzie to jakaś (gówniana robota)n.
    Wystarczy popatrzeć, co proponuje były tech lead na YT.

    Model proponowany przez artykuł jest po prostu nie do utrzymania, bo ilość niezautomatyzowanej pracy będzie z czasem dążyć do zera.

    • サぺル@tech.pr0n.plOPM
      link
      fedilink
      Polski
      arrow-up
      1
      ·
      2 days ago

      Nie rozumiem twojego zrozumienia rolnictwa. W artykule było napisane, że wzrost produktywności w rolnictwie sprawił, że większość ludzi przestała być rolnikami w zachodnim świecie. Wydaje mi się, że w Chinach i Indiach więcej ludzi zajmuje się rolnictwem na lokalne potrzeby niż mieszka w Europie i USA.

      Już nastąpiła demokratyzacja inteligencji. Każdy, kto ma internet ma dostęp do kilku chatów którymi może planować lub weryfikować to co robi. Uczyć się lub sprawdzać to co pamięta. Może też tworzyć, mając więcej możliwości niż dotychczas.

      Ludzie przenosili się do miast od jakiś 200 lat. Wraz z rewolucja przemysłową. Nie do pracy umysłowej, tylko fizycznej. Później wraz z dostępem do edukacji wiązało się to z awansem społecznym w pracy intelektualnej.

      Co jest alternatywą zależy od ludzi. Najgorzej maja ci, którzy nie mieli przez swoje zawodowe życie żadnej własnej inicjatywy i wyboru. Dostawali plan z góry, ich wartością było wykonanie go na odpowiednim poziomie.

      Czemu zakładasz, że alternatywą jest inna praca? To trochę jak założenia ludzi z internetu, że jak nie będzie pieniędzy to nie będzie konsumpcji. Wszystko zależy od tego jak bardzo nowe rozwiązania obniżą koszty produkcji dotychczasowych rzeczy i usług. Jeśli nie obniżą to praca będzie trwała. Bo to się będzie wiązało z zachowaniem pracy.

      Rewolucja przemysłowa budziła obawy automatyzacji wszystkiego. Ludzie uważali, że wszystko zostanie zastąpione odpowiednim automatem mechanicznym. Z obawy i nadziei o to zrodził się nawet komunizm (powszechna własnośc środków produkcji).

      Ani mechanizacja, ani elektryfikacja, ani komputeryzacja nie zastąpiły całkowicie aktywności. Trzeba mieć sporo tech-entuzjazmu, by wierzyć, że następne będzie właśnie tym co zastąpi. Pewnie w niektórych gałęziach nie będzie już całych pięter zajmowanych przez ludzi, którzy robią jakieś proste rzeczy.